:: PS2HARDCORE ::
 
Intro

 :: menu









 

 Wybrane losowo

Multi
[ Multi ]

·[ NEWS ] Hideo śmierć konsol wróży
·[ NEWS ] Heavy Rain - SE7EN
·[ GAMEMOMENTS ] Borderlands - Tajemnicze Artefakty
·[ NEWS ] PS3 Torne - TV w Konsoli
·[ NEWS ] Firmware 2.80 już jest
·[ FELIETON ] Na-Linie
·[ NEWS ] Ninja Gaiden Sigma 2
·[news] Dlaczego Hitler nie grał w GTA ?
·PSP wciąż wymiata w Japonii
 

??
 [ RECENZJA ] HEAVY RAIN
PlayStation3

Wysokobudżetowe produkcje, które opracowywane są tak, by stały się murowanymi hitami – rzadko sięgają po nietypowe rozwiązania. Wręcz przeciwnie, powielają oklepane schematy. Nie sprzyja to rozwojowi naszej branży i zabija różnorodność. Na szczęście są jeszcze takie firmy, które pomagają tworzyć również nietypowe gry.

Quantic Dream, francuski developer znany głównie z Fahrenheit, został przygarnięty pod skrzydła Sony, gdzie przez 4 lata pozwolono im tworzyć wysokobudżetową produkcję Heavy Rain. Tytuł mimo nakładu pracy i pieniędzy, status hitu miał pod znakiem zapytania. Podejmował niepopularne w branży tematy, za priorytet postawiono sobie oddziaływać na emocje a na dodatek bardziej niż grą, Heavy Rain miał być interaktywnym filmem. Grono odbiorców zawężono do osób powyżej 18 roku życia. Ciężko w taki projekt wsadzić wydawcy grube miliony... mimo to Sony zaryzykowało.

Wokół Heavy Rain było wiele spekulacji, gdybań i pokładanych nadziei – jedni wierzyli w jej sukces, inni wypatrywali w nadziei spektakularnej klęski. Heavy Rain w końcu znalazł się na wolności. Czytaj dalej...



Trochę zdziwiła mnie niekonsekwencja Quantic Dream związana z prezentacją materiałów prasowych przed premierą. Początkowo stworzono dwa trailery, których zawartość jak później się okazało w ogóle miała nie trafić do gry – tłumaczono to faktem, że autorzy nie chcą zdradzać krzty fabuły. Było to zrozumiałe i chwaliłem za to developera. Mijał czas – im bliżej do premiery, tym więcej materiałów trafiało do sieci. Tony screenów, obszerne fragmenty gameplayu, cut-scenki, a na koniec jeszcze grywalna wersja demo. Z jednej skrajności w drugą. Dlatego też przestałem śledzić wszelkie informacje o HR, odpuściłem sobie też wersję DEMO. W obawię, że z tych wszystkich materiałów skompletuję sobie całą grę. W końcu ukazała się i mogłem wreszcie sam sprawdzić jak smakuje i jak wygląda na żywo.


Ku mojemu zdziwieniu,pozytywne nastawienie uległo całkowitej zmianie i to już w kilka minut po uruchomieniu gry. Zamiast chłonąć klimat, szybko zacząłem z Heavy Rain drwić. Niestety, sama gra mnie do tego jakoby zmusiła, kilka pomysłów i rozwiązań w niej zawartych jest po prostu śmieszne. Kierunki na lewym analogu wskazują stronę w którą zwraca się sterowany przez nas bohater. By pójść w wybranym przez siebie kierunku należy – zwrócić postać w daną stronę (lewy analog) i przytrzymać R2 by zaczęła iść. Bez wątpienia oryginalne sterowanie ;). Niestety nie sprawdza się. Początkowo miałem kłopot by trafić w drzwi. Z kamerą też jest nie najlepiej – jest statyczna, można jej położenie korygować wychylając lewy analog, bądź przełączać na inne ujęcie wciskając L1. Trochę męcząca sprawa, która niekiedy utrudnia orientację gdy ta jest kluczowa.

Człowiek potrafi się do wszystkiego przyzwyczaić, ale nawet po ponownym przechodzeniu gry miałem pewne problemy z poruszaniem się po niektórych lokacjach. Naturalnie nie tyle co na samym początku... śmiechu było wtedy mnóstwo. Tak reklamowane dokonywane przez gracza wybory również nie do końca były pozostawione grającemu. Już na „dzień dobry” gra zmusza nas by wziąć prysznic. Momentalnie salwa śmiechu uderzyła wszystkich zebranych gdy bohater odkręcił wodę pod prysznicem i... trysnął Heavy Rain.


Później należało przebrnąć przez stertę nieważnych czynności, niańczenie żony i dzieci... moja rezygnacja sięgnęła pułapu, który powoduje, że wyłączam grę i do niej nie wracam. W tym wypadku nie mogłem uwierzyć, że robiona przez tyle lat gra, może okazać się takim niewypałem.

Wyłączyłem grę skonfudowany, zrobiłem sobie przerwę, zapaliłem, pożegnałem gości...


Powrót do gry po pewnym czasie, w innym nastroju okazał się dobrym pomysłem. Negatywne odczucia opadły, sterowanie przebolałem. Rozpocząłem grę jeszcze raz. HR jest specyficzną grą, i należy zapewnić sobie do grania specyficzne warunki. Przede wszystkim należy grać samemu, pozbyć się gapiów i wszelkich innych rozpraszaczy, a najlepiej jest gdy za oknem jest już ciemno.


Mój odbiór Heavy Rain zmienił się o 180 stopni. Początkowe negatywne wrażenie zastąpiła ciekawość i coraz bardziej rosnąca wczuwa. Zanim się zorientowałem byłem pochłonięty przez grę. Przerwałem późno w nocy, kierując się rozsądkiem a nie chęciami. Następnego dnia już grałem prawie non stop, dotąd aż ukończyłem grę.


Heavy Rain to rasowy kryminał - oferuje nam ładunek całej gamy emocji. Począwszy od sielankowego szczęścia, poprzez depresję, paniczny strach, determinację, poświecenie, po miłość i zbrodnię. To sobie powziął za cel David Cage (scenarzysta i reżyser) – wzbudzić w odbiorcach emocje. Naturalnie nie ma możliwości by poruszyć każdego – jak by nie patrzeć cyfrową adaptacją nawet najlepszej historii. Nie zmienia to faktu, że w wielu momentach Quantic Dream zrobiło to po prostu doskonale. Heavy Rain mam już ukończony kilkakrotnie, ale są sceny, które wciąż na mnie działają. Jak i które? Nie będę spoilerował, to po prostu trzeba zobaczyć – przeżyć.


Ciężko jest pisać o grze opartej w dużej mierze na fabule, tak by nie zdradzać istotnych rzeczy, które należy poznać samemu. Dlatego nakreślę jedynie szkic historii zawartej w Heavy Rain.


Quantic Dream opowiada nam o przebiegu śledztwa, którego celem jest pojmanie seryjnego mordercy nazwanego „Origami Killer (w wer. pol. „Mordercą z Origami”). Śledztwo prowadzi policja, FBI, dziennikarka i dwie osoby z prywatnych pobudek. Każde z nich, do celu idzie innymi ścieżkami i metodami. Ich ścieżki krzyżują się rzadko, i prawie nigdy nie spotykamy się z czymś takim jak powtarzanie ciągle tych samych miejsc różnymi postaciami. Nie mamy wpływy na to, którą postacią grami. Heavy Rain jest zrobione jak film w każdym calu – również i w tym wypadku, wcielamy się w tą postać, której losy akurat pokazać postanowili autorzy.


Bohaterowie są skrajnie różni. Każdy ma inny charakter i inaczej ich odbieramy. Osobiście polubiłem wszystkich oprócz Normana Jeydena, który wydał mi się największym niewypałem jeśli chodzi o obsadę Heavy Rain. Osoba ta jest zwyczajnie nieciekawa, czarno-biała, na dodatek futurystyczne gadżety, których używa w ogóle nie pasują mi do reszty gry.

Fabuła Heavy Rain toczy się jesienią 2011 roku. Norman korzysta z bardzo futurystycznych gadżetów, które IMO w 2011 r. nie będą jeszcze dostępne - to raz, druga sprawa to, że owe gadżety w ogóle nie pasują do klimatu, cała oprawa gry raczej kojarzy się z latami osiemdziesiątymi.


Grafika nie tylko kojarzy się z latami osiemdziesiątymi, ale także bardzo mocno przypomina rzeczywistość. Jeśli miałbym w tej generacji wskazać grafikę, której najbliżej do fotorealizmu bez wahania podałbym Heavy Rain. Nie udało się uzyskać fotorealistycznej grafiki przez całą grę, ale są miejsca, które po prostu zadziwiają... wierzyć się nie chce czy idziemy prawdziwą ulicą skąpaną w strugach deszczu, czy tylko wirtualną ścieżką z polygonów.


Podobnie jest z postaciami. Wykonanie bohaterów to majstersztyk. Modele bohaterów nie tylko wykonano bardzo starannie, starając się o odzwierciedlenie najdrobniejszych szczegółów cery, na której można nie tylko dopatrzeć się pryszczów, ale nawet porów skórnych. Zresztą QD świadome efektu swojej pracy przy każdym loadingu serwuje nam zbliżenie na cały ekran twarzy bohatera (którym zaraz będziemy grać). Wygląda to rewelacyjnie... właściwie patrząc z daleka nie można mieć pewności czy to film czy grafika 3d. Sylwetki, skóra... a co powiecie na to, że ubrania są osobnymi modelami 3d, a nie ciuchem narysowanym na ciele ludka? Wygląda to po prostu genialnie.


Nie inaczej jest z animacjami. Tutaj nie tylko zadbano o to, by wszelkie animacje były płynne i ultra realistyczne, zadbano też o dopracowanie takich detali by postacie poruszały się adekwatnie do swojej sylwetki, wieku, stanu fizyczno-emocjonalnego. Zażegnano też bardzo często spotykany problem przenikania się obiektów. Postacie bez problemów biorą w palce małe przedmioty, przesuwają je, obejmują się itp. Pokuszono się nawet o zaprezentowanie animacji jakich jeszcze nikt nie odważył się pokazać w realtime – zdejmowanie/zakładanie ubrań, a nawet zakładanie plecaka przez dziecko. Wygląda to świetnie. Ileż realizmu takie detale dodają grze. Coś pięknego. Każdy kto mówi, że grafika w HR nie robi na nim wrażenia, zwyczajnie kłamie. Pewnie – gra ma i słabsze momenty, ale nie wpływają na odbiór całości – gdyż ta jest po prostu świetna.


Mała dygresja. Podczas gry zauważyłem też ciekawe zjawisko – im bardziej realistyczna grafika i animacja, tym bardziej nas rażą rzeczy, które w gorzej prezentujących się grach w ogóle są niezauważalne. Oglądając cut-scenki w GTA, nikt nie zwraca uwagi na to, że są marnej jakości, a postacie nie ruszają się zbyt naturalnie – bo gra aż tak realistyczna nie jest.


Nieco gorzej jest z udźwiękowieniem. Niestety napotkałem kilka wtop i pewne bugi. Najważniejszym problemem jest to, że głosy nagrane są często nierówno. Raz postać mówi głośno i wyraźnie, raz niezrozumiale coś brzęczy pod nosem. Dlatego od razu zalecam w opcjach przyciszyć muzykę i odgłosy względem dialogów. Inny bug, mniej irytujący, występuje gdy wracamy do gry po długiej pauzie. Wtedy mamy poczucie, że dźwięk musi mieć chwilę by nadgonić grafikę. Trwa to ze 2 sekundy, ale zawsze możemy zapauzować przed jakąś ważną kwestią i jej nie usłyszeć po powrocie do gry.


Natomiast jeśli chodzi o muzykę – mamy do czynienia z małym dziełem sztuki. Jest świetna, wkomponowana wyśmienicie w klimat gry, idealnie okrasza wydarzenia na ekranie i stany emocjonalne postaci. Muzyka jest typowo filmowa, instrumentalna. Bez wątpienia wielu graczy sięgnie po oficjalny Soundtrack.


Gameplay sprawia, że mówiąc o Heavy Rain waham się czy używać słowa gra. Najchętniej użyłbym jakiegoś nowego określenia, gdyś termin „Interaktywny Film”, źle się kojarzy. Kiedyś, gdy weszło CD i zwiększyło dostepną ilość miejsca na gry znacznie bardziej niż płyta DVD, wielu developerów zaczęło pchać do gier tony filmików... szybko zrodził się gatunek nazwany „Interaktywnym Filmem”, niestety był to straszny niewypał i większość gier tego typu mówiąc delikatnie się nie przyjęła. Heavy Rain zaś jest świetny... ale za cholerę nie potrafię go nazwać inaczej niż właśnie filmem interaktywnym. To jest zarówno jego wada jak i zaleta.


HR świetnie się ogląda, nawet tylko patrząc jak ktoś inny gra. W zasadzie nie mamy poczucia, że widzimy gameplay. Wrażenia jakie odbieramy są bliższe oglądaniu wciągającego filmu (a takiego nie widziałem od paru lat), niż graniu w jakąś grę. Jak ktoś powiedział - „Festiwal Cutscenek” - jest to prawda, ale nie do końca. Wszystko umiejętnie spleciono w jedną całość. W większości nigdy nie wiemy gdzie się zaczyna bierna scenka, a gdzie część interaktywna. Przejścia są płynne, nie ma wyraźnego podziału na film i granie. Nigdy nie wiemy czy dana scena nie zamieni się w *QTE, należy bacznie oglądać, nawet w momentach gdy postać porusza się sama. Podobnie jest z dialogami. Też musimy być czujni – większość rozmów między postaciami, zależy od nas, a to co powiemy również nie jest bez zbaczenia, gdyż może zmienić wydarzenia jakie później będą mieć miejsce. Nie mamy możliwości dumać godzinami nad odpowiedzią jak np. w Dragon Age. Musimy działać jak w prawdziwej rozmowie – trzeba odpowiedzić, nie można pozwolic sobie na przestoje, bo albo postać będzie milczeć – i zostanie to odebrane jako milczenie celowe, bądź sama coś odpowie – nie koniecznie dobrze. Właściwie z tego co zaobserwowałem, wybory, których nie dokonamy wcale owocują najgorszymi wariantami wydarzeń.

Pierwszy raz przechodząc grę, chłonąłem ją w ogóle nie zastanawiając się nad mechanizmami nią rządzacymi. Kolejne przejścia ujawniają już pewne braki – może nie powinnem krytykować za nie Heavy Rain, gdyż ten problem dotyczy obecnie wszystkich gier. Przedmioty same się używają, nie można zbierać niepotrzebnych rzeczy, zagadki są proste, a jeśli trafi się jakaś trudniejsza, to prędzej czy później gra nie pozwoli nam jej odkryć samemu, jak dziecku łopatologicznie wszystko wyjaśni. W Heavy Rain nie można się zaciąć. Gra jest beznadziejnie prosta, niestety, chciałbym więcej zagadek, więcej „questów” na myslenie. Nie chodzi wcale o poziom zręcznościowy. Niestety, liczyłem, że Heavy Rain ten regres intelektualny w grach przełamie. Dziwne, że tak się nie stało, bo gra jest dojrzała, odnosi się do wyższych uczuć i poważnych tematów, jest też kryminałem – aż się prosi o to by wytężyć bardziej mózgownice. Niestety w tej materii nici, i właśnie za to obniżam ocenę o jeden punkt.


Sterowanie już zganiłem, jednak tylko w odniesieniu do kamery i poruszania postacią. Reszta czynności wykonana jest świetnie. Właściwie często można mieć poczucie, że na padzie wykonujemy takie same gesty jak bohater na ekrnaie. Prosty przykład – otwierasz lodówkę, chcesz napić się soku... potrząsamy kartonem, potrząsając padem.


Z niedoróbek technicznych muszę grze wytknąć to, że udało jej się zawiesić moją konsolę kilka razy. To żałosne, że po tylu latach prac nad grą takie niedoróbki zostały pozostawione, powiem więcej, gdy uruchomiłem grę w dniu premiery zaczął mi się instalować już patch – który zresztą nie pomógł.


Heavy Rain nie okazał się tytułem bez wad. Ma ich sporo, mógłby też być trochę dłuższy i trudniejszy. Ma jednak znacznie więcej zalet. Nigdy bym nie uwierzył, gdyby mi ktoś powiedział, że po ukończeniu Heavy Rain będę jeszcze w to grał. Czas rozgrywki wydłuża bardzo miodnem zabawa w reżysera. Możemy przejść wszystko ponownie zmieniając decyzje, poprawiając błędy, bądź popełniać je świadomie tam gdzie wcześniej tego nie zrobiliśmy – za co zresztą są trofea. Z tego co się zorientowałem, wszelkich możliwych wariantów zakończenia gry jest 22, do tego dochodzą decyzje, które nie wpływają na zakończenie Heavy Rain, a jedynie zmieniają daną scenę. Jeśli chcesz zobaczyć to wszystko – czas spędzony z grą wydłuża się znacznie.

Z Heavy Rain bawiłem się świetnie, inaczej niż z jakąkolwiek inną grą. Wspaniałe doznanie. Czy warte 200zł? Nie jest to gra w którą będziesz się zagrywać tygodniami, na pierwsze przejście wystarczy Ci ok 2-3dni. Po zobaczeniu wszystkiego nie ma po co do Heavy Rain wracać, oczywiście za kilka miesięcy będzie miło ją sobie odświeżyć – ale jeśli zatrzymujesz gry tylko w które grasz regularnie – Heavy Rain nie poleży w Twojej kolekcji. Uważam jednak, że każdy powinien ta grę przejść, gdyż jest to bardzo ciekawe doświadczenie.




*QTE – Quick Time Event, moment w którym musimy naciskać wyświetlane na ekranie symbole znane z pada, bądź ich sekwencje w prawdiłowej kolejności.


Napisał: mechanicalgod

 
 

 
 
· Więcej o PlayStation3
· Napisane przez mechanicalgod


Najczęściej czytany artykuł o PlayStation3:
PLAYSTATION3 już JEST!

 

 Oceny artykułu
Wynik głosowania: 5
Głosów: 2


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Zły
Przyzwoity
Dobry
Bardzo dobry
Wyśmienity


 

 Opcje

Strona gotowa do druku  Strona gotowa do druku

Wyślij ten artykuł do znajomych  Wyślij ten artykuł do znajomych
 

     
 
Web site engine's code is Copyright © 2002 by PHP-Nuke. All Rights Reserved. PHP-Nuke is Free Software released under the GNU/GPL license.
Generowanie strony: 0.408 sekund