PS2HARDCORE

Forum użytkowników PlayStation
Home Page FAQ Team Search
  Zarejestruj
Zaloguj 
Wątki bez odpowiedzi Aktywne wątki  

Usuń ciasteczka

Strefa czasowa: UTC + 1




New Topic Post Reply  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę
 Poprzednia strona << 
1 ... 6, 7, 8, 9, 10
 
Poprzedni | Następny 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 24 gru 2018, o 03:27 
Avatar użytkownika
padołamacz

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3488
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Ok moze tu i mozna bylo ale sa inne sytuacje w tej grze gdzie final jest taki ze zostajemy pieszo na pustkowiu i to jest chujowe obojętne ile by miało wspólnego z realizmem.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 24 gru 2018, o 08:10 
Avatar użytkownika
Heavy Rain

Dołączył(a): 11 sie 2004, o 15:42
Posty: 6969
Lokalizacja: Katowice
loco napisał(a):
Ok moze tu i mozna bylo ale sa inne sytuacje w tej grze gdzie final jest taki ze zostajemy pieszo na pustkowiu i to jest chujowe obojętne ile by miało wspólnego z realizmem.


Żebyś wiedział, takiego poziomu realizmu to ja w grach nie potrzebuję i koń na drugim końcu mapy to czyste skurwysyństwo. :smiech2:


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 24 gru 2018, o 08:30 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23676
gadu: 818467
Grając online doszliśmy do wniosku, że R* celowo w idiotyczny sposób wydłuża rozgrywkę. Misje zawsze oddalone są od siebie przeważnie o szerokość całej mapy, brak szybkiej podróży oczywiście wymusza długie wyprawy przez które odechciewa się kontynuowanie rozgrywki.
To samo z tym koniem, tu nie chodzi o realizm tylko o rozciąganie rozgrywki.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 24 gru 2018, o 08:45 
Avatar użytkownika
Heavy Rain

Dołączył(a): 11 sie 2004, o 15:42
Posty: 6969
Lokalizacja: Katowice
Nawet w GTA nie było takiego poziomu debilizmu, misja odpalona i pojazdy zawsze obok gracza, nie wiem po co to zrobili tak szczerze, ale raczej to nie jest przeoczenie. :brew:


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 4 sty 2019, o 00:25 
Avatar użytkownika
padołamacz

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3488
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Ile trwa ten śmieszny epilog?
Bo juz się cieszyłem że dobrnąłem do końca a tu znowu muszę gnoj przerzucać jeeez..


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 4 sty 2019, o 12:05 
Avatar użytkownika
postmaster

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 15:47
Posty: 449
Lokalizacja: Lubartów
loco napisał(a):
Ile trwa ten śmieszny epilog?
Bo juz się cieszyłem że dobrnąłem do końca a tu znowu muszę gnoj przerzucać jeeez..


Epilog jest długi
Spoiler: pokaż
Jak wybudujesz dom i stodołę to znak że już jesteś blisko końca :)


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 4 sty 2019, o 17:38 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23676
gadu: 818467
Mniej więcej 1/4 main story. :>>


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 14 sty 2019, o 21:28 
Avatar użytkownika
padołamacz

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3488
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Grę skończyłem jakiś czas temu, do online nie było zbytnio chętnych dodatkowo on sam okazał się średni więc płyty się pozbyłem póki jeszcze można było za nią coś rozsądnie dostać, to i skrobnę kilka refleksji.

Na samym początku gra przytłoczyła mnie swoim ogromem, zanim ogarnąlem samo sterowanie to trochę wody w Warcie upłynęło. Po czasie gdy ogarnąłem mechanikę, zdawało mi się, że gra to jednak będzie mesjasz dla gier z wolnym światem. Bo trzeba przyznać, że porównując do innych, często równie dużych gier tego typu, jak Asasyn, widać jaka przepaść dzieli te gry. W RDR bardzo cieszy brak tych wszystkich wskaźników, celów misji, wyliczonej co do metra do nich odległości i ogólnie brak poczucia prowadzenia gracza w tym temacie za rączkę i traktowania jak downa. Nawet tak miodny grywalnościowo Spiderman nie ustrzegł się tej powtarzalności, czyli schematycznych do bólu, powtarzalnych akcji które mamy wykonać, a które po czasie przyprawiają o ziewanie. Plecaczki, zdjęcia, wieże widokowe itd. Tutaj takich rzeczy nie ma. Masz wskaźnik głównej misji czy pobocznych osadzony gdzieś na mapie, ale tak ogólnie to ma się poczucie, że świat jest wolny, robisz co chcesz. Losowe zdarzenia które napotykamy na drodze po prostu jadąc przed siebie, bardzo się do tego przyczyniają i uwiarygadniają realizm tego całęgo świata. Te zdarzania na początku wydają się niesłychanie różne od siebie, powiązane zależnościami których nie widuje się na co dzień w innych tytułach, jednak po czasie też zaczynają się powtarzać i to nader często. Ale i tak muszę przyznać, że RDR2 odróżnia się od innych sandboxów na plus jak chodzi o wrażenie wolności, realizmu sytuacji, interakcji i ogólnie poczucia że mamy do czynienia z czymś o pół kroku bardziej zaawansowanym. Dopiero po długim graniu okazuje się, że część z tych rzeczy się powtarza czy bazuje na prostszych schematach niż gracz miałby prawo oczekiwać po tym co zobaczył na początku, inne co gorsza okazują się niegrywalne w dłuższej perspektywie bardziej męcząc niż bawiąc.

Czymś co nie męczy nawet po długim czasie i jest jednocześnie moim zdaniem największym atutem tej gry są widoki. Dookoła namnożyło się w ostatnich latach gier industrialnych, futurystycznych z różnego rodzaju hologramami, podświetleniami, interfejsami. Tutaj tego nie ma, za to dostajemy przepięknie wykreowaną naturę. Na mnie w żadnej grze przyroda nigdy nie robiła takiego wrażenia. W Horizon była genialna, ale to nie to. W RDR2 grafika momentami naprawdę zahacza o fotorealizm. Cudownie wygląda ta gra w dzień i są to wrażenia ze zwykłęj PS4. Te góry, słońce, zieleń, różnorodne drzewa, w dole płynący strumyczek czy jeziorko, no miazga. W nocy jest gorzej, na szczęście jest opcja spania w obozie i można tam wybrać ile godzin chcemy spać, ja zawsze wybierałem wstawanie o poranku, nawet jeśli Artur przez to musiał spać 20 godzin :smiech3: Swiat w grze jest wielki, a misje celowo oddalone od siebie są takie odległości, że trzeba zapierdalać po pięć minut realnej jazdy konnej, szczególnie gdy dydponuje się wolnym koniem. Gdyby nie te właśnie widoczki to ja bym nie dał rady skończyć tej gry. Bo niestety gra chamsko wydłuża czas właśnie przez zmuszanie do ciągłej jazdy konnej. To jest normalnie symulator jazdy konnej. I nijak nie można tego porównać do GTA, bo jeżdżenie autem, w któym trzyma się tylko R2, można zmienić stację radiową na taką wedle upodobań, to zupełnie coś innego niż popierdalanie koniem, gdzie musisz dusić mniej lub bardziej miarowo X co by nie jechać kompletnie wolno, do tego tymże iksem masz zajęty prawy kciuk czyli nie możesz w czasie jazdy obracać kamerą bez zwalniania tempa, a w tle przygrywają jedynie dźwięki znane z westernów, bo trudno żeby grało techno albo rock.

Widać, że Rockstar zamiast na gameplayu skupiło się na opowieści. Oni chcieli opowiedzieć graczowi swoją historię, samo granie jest dołożone jakby na siłę. Jak się temu przyjrzeć bliżej to dużo rzeczy wręcz kuleje. O zgrozo np. strzelanie, któe powinno być tu na maksa dopracowane. Tymczasem wygląda to tak, że albo gramy na autoaimingu i wtedy w zasadzie misje strzelane przechodzą się same, wystarczy zaznaczyć cel i albo poprawić lekko pozycję celownika by strzelić w łeb, albo po prostu napierdalać po 2-3 strzały i gościu i tak zginie. Ja chciałem grać bez autocelowania i tak grałem przez 90% gry, bo już miałem dość tam gdzie trzeba było uciekać na koniu a z tyłu nadjeżdżały zbiry i weź tu prowadź jednocześnie konia i strzelaj do ruchomych celów 360 stopni dookołoa, no więc przełączyłem, niemniej tu też jest schemat, zabójcza precyzja i też gra przechodzi się sama. Dodatkowo ciężko zginąć, w czasie misji fabularnych prawie niewykonalne chyba że puścisz pada, abo zrobisz coś innego niż gra założyła. A jak już zdrówko się kończy, zawsze można wejść w torbę i poszukać co tu dokłądnie odnawia zdrowie, a co jego rdzeń, co jednocześnie nie zabiera rdzenia zabójczej precyzji czy tam odwrotnie, no i w efekcie zjeść kilka puszek kukurydzy w puszce w środku strzelaniny, zapijając butelką burbonu i na koniec wypalając cygaro, co maw chuj wspólnego z realizmem. Dodatkowo typki nie porażają inteligencją w czasie strzelanin jakiej gracz mógłby oczekiwać po tak chlubiącej się w zapowiedziach grze, z reguły chowają się za jedną przeszkodą wychylając czółko na kulkę, ewentualnie przebiegną za następne drzewo, albo któryś podbiegnie w trybie kamikadze do gracza, jednak już w takim Uncharted 2 miałem wrażenie znacząco lepszej inteligencji wrogów przy wymianie ognia. Dochodzę do wniosku że Rockstar ma problem ze zrobieniem dobrego strzelaniaw swoich grach. Wszyscy pamiętają jak to wyglądało w starych GTA gdzie były komiczne sytuacje typu strzelania sobie przez ramię do typków znajdujących się za plecami, w piątce strzelanie wydawało mi się dobre. Max Payne - jakaś dziwna bezwładność kursora, którym"przejeżdżałem" za daleko przez cel, no naprawdę nie radzą sobie imo z tym tematech chłopacy z R za bardzo, a w takiej grze jak tu ten element powinien błyszczeć.

Wracając do historii, tak jak mówię, misje są tylko tłem do jej opowiedzenia. Bardzo często misja wygląda tak, że startujemy w obozie, jedziemy hektar na miejsce docelowe z jakimś towarzyszem, po drodze gadamy (dialogi są dobre, ciekawe, takie ludzkie, na szczęście to nie nowożytne GTA które mam wrażenie fabularnie jest już bardziej komentarzem politycznym do obecnej sytuacji na świecie),jedziemy tak przez pół mapy, by np. na miejscu rozstawić łądunki z dynamitu na moście. No i trzeba ten wziąć skrzynkę z dynamitem, zanieść ją powoli na most i teraz kompan który jest niżej mówi mi żebym opuścił skrzynkę na linie a on ją przejmie, do tego celu muszę nacisnąć jeden drugi przycisk, a później spuszczać linę naciskając powoli naprzemiennie L2 i R2, po czym chwila gadki, wracamy do obozu i koniec misji. Poza strzelaniem w tej grze samego grania nie ma dużo. Dla mnie takie coś jak opisałem wyżej to nie jest granie w grę. Muli mnie to strzasznie, to ja se mogę obejrzeć film w tym czasie. Tak, postacie są nieźle napisane i zagrane, voice acting jest bardzo dobrey, motion capture jak zawsze u Rockstar wysoka póła, ale żeby to nazwać grą? Na domiar ta cała swobodność świata jest pozorna, bo gra praktycznie zawsze sama decyduje co ma być jak zrobione, jak zakłada że misja ma być po cichu, to strażnicy będą tak porozstawiani by down mógł ich podejść cichaczem, jak cię mają zauważyć to nie podkradniesz się chociażbyć na żołędziu stanął. I potem są sytuacje, że gracz jest karany za próbę wymagania od gry tego szumnie zapowiadanego realizmu. Normalnie musisz w typa władować kilka kulek, ale jak już strzelisz w stopę komuś kogo nie miałeś postrzelić, to od razu umiera. Przez długi czas starałęm się w to grać tak jak w życie, o czym pisałem. Jednak pewne idiotyczne sytuacje wybiły mi ten pomysł z głowy. Jednym z najbardziej irytujących idiotyzmów jest sytuacja w której jesteśmy w mieście, idziemy sobie normalnie po czym przysadzi się do nas grupka oprychów stojących gdzieś z boku. Idą teksty w stylu idź stond, ja mogę próbować użyć opcji "uspokój" z podręcznego menu wyboru ale to i tak nie ma znaczenia, bo jak się kogoś nie da uspokoić to się nie da i koniec, żeby to chociaż było losowe. No więc nic nie robię tylko odchodzę, okazuje się zę za wolno, bo grupka już przeszła w nieodwracalny stan w którym zaczynają do mnie strzelać, no i co teraz zrobić? Można tylko spierdalać, bo jak zacznę do nich strzelać to od razu włączy się tryb przestępstwa, albo jakiś cywil zauważył i biegnie to donieść na pały, ofkoz jak oni strzelali to ich nikt nie ścigał, gdy tylko ja wyciągnąłem broń to nagle wszyscy zaczynają do mnie srać i pojawia się grzywna. Raz miałem taką sytuację że na prerii jadąc na koniu zahaczyłem o jakiegoś typka, ten zaczął się do mnie srać, mi się nie chciało już strzelać no i po prostu mu spierdoliłem. Wjechałem do miasta po czym patrzę a ktoś do mnie strzela, obracam się a to ten gościu do mnie strzela, oczywiście nikt nie reaguje, ale jak ja wyciągnę broń to już pół posterunku się zlatuje.

Czy już wspominałem, że gra jest wolna? :>> Do przytrzymywania każdego przycisku przy czynnościach sie przyzwyczaiłem, tak samo jak do tego by odnowić sobie rdzeń precyzji przy ognisku muszę zaparzyć sobie kawy, potem ją nalać do kubka a na końcu wypić każdy łyk z osobna,ale kurwica mnie strzelała w momentach gdzie gra sama zwalniała tempo poruszania się postaci, a miało to miejsce nader często. Kulminacja jest w obozach, gdzie Artur chodzi jak mucha w smole nawet w trybie szybkiego chodu, łapałem się na tym że dusiłem mocniej iks albo wychylałem gałkę z większą siłą z podświadomą nadzieją że będzie szedł trochę szybciej.
Sama jego postać to dla mnie plus, chyba najlepsza postać z głównych bohaterów gier Rockstar poza Trevorem (ale tamten był bardziej dla śmiechu), bardzo dobry głos, dialogi, rozwój postaci, jak również jego przemyślenia (niezłe były dialogi dotyczące przemysłu i cywilizacji), chociaż podszyte nutą infantylności, jednak nadal spoko. Pewnie będą tacy, którzy w grze doszukiwać się będą głębi o tym jak to nie można do końca zmienić swojej natury, tyle że ja w sumie nie wiem, czy przywykłem do Morgana bardziej dlatego, że był dobrze napisany, czy dlatego, że spędziłem z nim tyle godzin (ile to znowu nie wiem, bo nie wiedzieć czemu Rockstar zrezygnowało ze statystyk, zawsze można było zobaczyć nawiększe pierdoły a teraz nawet czasu gry nie da się sprawdzić). Jedno jest jednak pewne, w porównaniu do Marstona z jedynki jest to zajebista postać, co śmieszne wygląda na to, że Rockstar zdawało sobie sprawę że Marston był pizdą, bo tak też go tu przedstawiają. Tyle że Artur pomimo tego, że ma niby swoje zdanie, i tak robi to co mu każą. I choćbyś nie wiem jak złym chciał być i starał się pasek reputacji przechylić na najniższy pułap, gra i tak zmusza cię do bycia dobrym, więc tu też jest pozorność wyboru.

Mapa pod opcjami to już klasyk toporności jak chodzi o sterowanie, często trzeba się też idealnie ustawić koło przedmiotu, żeby podświetliła się ikonka. Odwrócone sterowanie przy walce, czyli atak pod kólkiem a blok pod kwadratem. Myliło mi się to non stop, włączenie z końcowką gry. Ciągle spadający kapelusz w czasie wymian ognia prowadził do tego, że 3/4 gry miałem gołą głowę.
To nie tak, że gra jest tragiczna, w ogóle tak nie jest. Wiele razy zostałem zaskoczony pozytywnie i się zdziwiłem. Np. wymiana ogniaz wrogą bandą o jakąś chałupę, po czym plądruję zwłoki celem pozyskania fantów, wchodzę do domu i przeszukuję szuflady. Nagle widzę na radarze, że podjechał szeryf z pomagierami i widać że szukają. Schowałem się na samej gorze w domku, widać jak łażą i szukają, ktoś krzyczy "sprawdźcie w środku, tylko dokładnie!". Wchodzi jeden typek do środka, widzę go z góry lekko się wychylając, on mnie nie widzi, to nie jest tak że od razu wiedział gdzie jestem. Pokręcił się chwilę po parterze, na schody nie zajrzał, po czym wyszedł, powiedział że jest czysto i pojechali, a wskaźnik zagrożenia zniknął. No zajebista akcja. Albo jadę koniem, widzę że wisi typek na szubiennicy. Myślę czy da się przestrzelić linę. No da się, nawet szło go rozbujać. Strzeliłem, typ spadł, ładnie się pokulał. Przeszukałem go, miał jeszcze jakiś list skazańca w kieszeni, normalnie do przeczytania. Takie momenty robią tą grę, plus widoczki. Reszta jest przeciętna. Aż miałem poczucie zmarnowanego potencjału i żalu że tak ładnie zrobili świat a ja nie czuję że gram, nie czuję wyzwania. Bo nie chodzi o kurwa polowanie na jakiegoś ptaszka przez 10 godzin gatunki przez lornetkę. Ja nie oczekuję realizmu w grach,wręcz go nie chcę, ta gra dobitnie mnie w tym utwierdziła. Kiedyś niektózy pisali ale by było zajebiście jakby trzeba tankować w GTA, to taki realizm. Ja bym się tylko wkurwiał albo denerwował czy dojadę, czy lepiej się zawczasu cofnąć na stację, któe znając życie Rockstar poustawiałoby tak, że ciągle by się trzeba pierdolić z tym paliwem. To nie River Raid gdzie Fuel było elementem gameplayu. Czysto teoretycznie. niech by ktoś zrobił grę z fotorealistyczną grafiką, z mechaniką zależności i realizmu przy której Kingdom Come chowa się pod stół ze wstydu. Budzę się rano, myję zęby, idę do piekarni, wybieram spośród kilku rodzaju bułek, pani mnie pyta czy nie jestem uczulony na gluten. Zajebiście? Nie, ja pierdolę takie gry. Mam to na co dzień. Pewnie by była korba przez chwilę sprawdzanie cosię da a co nie, ale to nie ma dla mnie nic wspólnego z tym czego oczekuję od gier. Praca może bawiła w Shenmue gdzie była kompletną nowością, no ale tutaj jak mam budować płot i dusić przyciski od wbijania młotkiem czy coś to mam na to wyjebane

Co do dalszej części fabuły i zakończenia

Spoiler: pokaż
Zapowiadało się nieźle, Dutch to dobrze i wyraziście wykreowana postać, jednak myślałem, że ta cała nieufność do niego która kiełkowała w Arturze to będzie tylko pic na wodę, tymczasem nie było żadnego twista, tylko od połowy gry przypuszczełem że z Dutchem będzie spina na koniec, tylko że wydawało mi się to tak oczywiste i grubymi nićmi szyte, że myślałem no nie, na pewno ze mną pogrywają. Na koniec po strzelaninie w górach też jakoś dziwnie się to rozegrało. Wyszedł Dutch, ok zastrzelił Micah, ale potem poszedł w pizdu bez słowa i tyle.
To całe mityczne Blackwater, też myślałem że będzie w miarę gry to jakoś rozwinięte, co tam się dokładnie stało, a nie że "ok odjebało wam tam i tyle" plus jacyś świrnięci brachole.
Epilog z Marstonem to już męczarnia, jak Artur położył się na skale patrząc na słońce, pomyślałem że w sumie niezła końcówka, nietypowa, bo jakoś liczyłem że go z tej gruźlicy wydobędę, tym bardziej że z Padającym Deszczem specjalnie drałowałem na koniu w poszukiwaniu jakichś ziół które miały mu niby pomóc, a jakby było to po nic. Ale jak potem się okazało, że jeszcze kilka godzin epilogu z budowaniem domu i płotu Marstonem, to już chciałem jebnąć grę. Wiem jaki był tego zamysł, ale wyszło tak nudno i dłużąco, że ja pierdolę. Nie pamiętamkiedy tak nie mogłem się doczekać końca gry, a jeszcze musiałem oglądać wlokące się napisy końcowe, bo między nimi też były scenki


Ja daję od siebie naciągane 7/10, bo gra mimo że wielka i piękna, byla dla mnie niegrywalna i strasznie się dłużyła, nie wiem skąd tak jednoznaczny odbiór gry i wszystkie oceny oscylujące wokół górnej granicy, chyba po prostu Rockstar posmarował komu trzeba, za dużo czytałem podobnych do mojej opinii na necie i co, nagle wszyscy recenzujący na poczytnych stronach widzą grę w samych superlatywach? Nie sondze.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: wczoraj, o 14:41 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:41
Posty: 12876
Lokalizacja: z zajebistego Szczecina
Powiem tak.
1.W AC jak i większości gier Ubi można wyłączyć wszystkie ikony :>> masz całkowicie "gołą" grafikę bez artefaktów misji, przedmiotów, energii itd.
2.W GTA tankowanie paliwa powinno już być 20 lat temu, Uwierz mi, że w tej grze by to sprawdziło sie idealnie. Tymbardziej, że tam korzystało by się z tego z rzadka, bo samochody się często zmienia, a i odległości nie są duże dla samochodów w takich grach. No chyba, że ukradniesz auto z kroplą paliwa-cóż weź inne. W Mafii 2 było tankowanie. Komuś to przeszkadzało?. Wręcz przeciwnie.
Co do reszty. Zbyt długo w tym siedzę i zbyt dobrze znam siebie. Dla mnie to było oczywiste dlatego do tej pory gry nie dotknąłem. Nawet nie odpaliłem, pomimo ,że mam ją na Xboxie. Może kiedyś, ale mam wiele innych rzeczy do nadrobienia niż nudzenie się przez kolejne 150h życia.
ps. Dobrze Loco, że piszesz obiektywnie szczerze jak jest, a nie jak Ci się wydaje, że jest lub jak powinno być -jak w irracjonalnym amoku większość ,która nawet nie ma odwagi powiedzieć, że gra jest nudna jak falki z olejem a historyjka nie warta czasu spędzonego z grą.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: wczoraj, o 16:51 
Avatar użytkownika
Chomik Terminator

Dołączył(a): 16 mar 2005, o 12:24
Posty: 2951
Mnie wszystkie dłużyzny, powolne animacje, potrzeba parzenia kawy itp., mega się podobają. Nie potrzebuje tego w każdej grze, ale styl wykonania rdr do mnie przemawia. Dlaczego? Otóż przez całą grę czuję klimat i gram tak, aby tego nie utracić. W każdej innej grze, klimat utrzymywany jest w przerywnikach, a poza nimi gameplay jak każdy inny i nagle cały czar się urywa.

Zalążek tego miałem w the last of us. Lubiłem te sekcje, gdzie nic się nie robiło, a szukało amunicji, pożywienia itp., dla mnie osobiście było to mega i rdr poszedł o krok dalej. W mieście to ja nawet szybko koniem nie jeżdżę hahaha
Mnie to siedzi i odróżnia od innych gier właśnie, gdzie w rozgrywce należy szukać umowności. W RDR oczywiście też, ale w mniejszym stopniu. Cała gra to dla mnie jeden wielki film i czuje się świetnie grając w to, ale jeszcze nie skończyłem, więc finalny werdykt później. Anyway to i tak gra 2018 roku dla mnie.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: wczoraj, o 17:21 
Avatar użytkownika
padołamacz

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3488
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Nawet nie wiedziałem ze można w AC to powyłączać. Ale tez zupełnie szczerze ostatnia asasyn w jakiego grałem to była chyba trójka czyli wieki temu. Wielokrotnie mialem impuls żeby sprawdzić kolejne części, jednak powstrzymaly mnie przed tym schematycznosc zadan oraz rozleglość świata, ja juz wolę mniejsze gry ogólnie. W ogóle niezłe jest to, jakie gry zataczaja koło, nie? Kiedyś gry były tak naprawdę króciusieńkie, a bazowaly na trudności, a głównie powtarzaniu. Rzadkie checkpointy wymuszaly czasem setki powtórzeń "od sejwa" ale to było normalne i nikt się nad tym nawet nie zastanawiał. Gdy teraz puścić na yt longplay z takich gier to czesto jest to 20-40 minut, tyle wystarczyło by przejść całą grę jak już sie miało skilla i bylo otrzaskanym z grą.
Potem gdy grafika dostała większe pole do popisu czyli w czasach PSX, zaczęło się opowiadanie większych historii, gdyż mozna je było umiejscowić w większych i bardziej sugestywnych światach. Jednak poziom trudności nadal utrzymywał sie wzglednie wysoko, chociaż nierzadko wynikało to z archaicznego sterowania, które dopiero raczkowalo w środowisku 3D. Na PS2 dostaliśmy jeszcze piekniejszą grafe, ja sobie kilka dni temu odpalilem PoP SoT i byłem znowu urzeczony wykonaniem lokacji tam. Gry nadal bazowaly na schemacie rozgrywka plus renderowane filmiki, ale niektórzy zaczęli juz eksperymentować z filmowoscia, gdzie ilość tych drugich była już znacząca w stosunku do objętości całej gry, pozwolił na to nośnik DVD. MGS2 już trochę odleciał w tej kwestii, tam scenka nie trwala pół minuty, a można było sie przy niej normalnie rozsiąść, była to nowość i nie każdemu sie to podobało, już wtedy odzywały sie pierwsze głosy czy to jeszcze gra czy juz bardziej film i czy w tym kierunku powinno to pójść. Farenheit pokazal graczom, ze mozna z gry zrobić widowisko mocno zbliżone odbiorem do tego co ogladamy w kinie. Gry nadal rosły, wręcz było juz wtedy przesciganie sie w wielkości światów, jakie bylo wrażenie gdy oglądało sie w gazecie mapkę do San Andreas gdzie zamiast jednego miasta były od razu trzy.
PS3 zaoferowalo tyle mocy, ze duzo gier przechodzilo na filmiki na silniku gry, co pozwalało niejako bardziej sie graczowi wczuć, można było w nich częściowo uczestniczyć, na PS4 stało sie to już niemal całkowitą normą, ja trochę tęsknię za tymi starymi przerywnikami które potrafiły zerwać skalp i jednocześnie rozpalić wyobraźnię jak gry mogą wyglądać w przyszłości. Gry też nadal rosły, a poziom trudności spadal, a moze bardziej został przerzucony na mnogość zadań, jesli to tak mozna ująć. W wielkich światach można ustawić wiele aktywności, często bardzo podobnych i przez to nuzacych (dla mnie), ale póki było to względne novum to nie raziło, wręcz przeciwnie. Z czasem jednak poszlo to jeszcze dalej, światy staly sie ogromne, wetknięto mechaniki znane z rpg czyli w kazdej tego typu grze musiało byc bardziej lub mniej rozwinięte levelowanie postaci, do tego ciuszki, fryzury, fatałaszki, rozwój broni czy pojazdów, do tego rozbudowana historia z mnóstwem filmików i scenek. Gdy pewne gry chciały miec to wszystko naraz, robił sie taki moloch, że spedzenie z grą stu lub więcej godzin to nie był zaden wyczyn. Dzisiaj jest to normalne, jednak czasu na granie nie przybyło, wręcz odwrotnie. Powoduje to konieczność selekcji, ja dodatkowo nie lubiłem nigdy i nadal nie lubię kończyć gry po lebkach, przebiec glowny wątek i tyle, lubie to uczucie wycisniecia z gry wszystkich soków, ale gdy z gory wiem, ze będę na to potrzebował setki godzin to odsuwam w czasie dany tytuł, czesto na wieczność. Tak było z Widzminem 3 w ktorego ostatecznie nie zagrałem.
Konkluzja jest taka, że gry z krótkich trudnych staly sie wielkie i proste, a ich trudność zaczęła wynikac z mnogości aktywności w nich zawartych. Kulminacja tego jest w RDR, który samych polowań ma wiecej niż pełnoprawny hunting symulator o ile taki istnieje. I żeby upolować je wszystkie to do ogólnego rozrachunku trzeba pewnie dodać paredziesiat godzin, ale czy takich wyzwań stawianych przez gry chcemy?
Myślę ze rozwój gier jak chodzi o ich rozleglość doszedl juz do granicy i gry obrastac w przestrzeń nie będą, ja zresztą o wiele bardziej wolałbym male miasto ale w obrebie którego mogę wejsc do budynkow, zrobic wlam do losowego mieszkania czy cos, nie zaś jechać 40minut na drugi koniec mapy czy w korkach :)

Z tym paliwem w Mafii 2 to nie pamiętam, mozliwe ze rzeczywiście było no i mi nie przeszkadzalo bo grę wspominam bardzo dobrze. Ale tak czy owak jakos fakt tankowania nie przeklada sie w moim rozumieniu na poprawe gameplayu.

A o RDR zdaje sie właśnie ze piszę subiektywnie :) no i najważniejszy element tej gry imo kuleje, ale takich opinii czytałem więcej, co nie znaczy ze to nie jest dobra gra bo dużo wiary (zwyklych graczy, nie recenzentow) ma odwrotne wrażenie i to co mnie w tej grze męczyło, poczytuja jako jej największe zalety. Wiec ciężko inaczej na to patrzeć niz przez swój pryzmat.
Wiem, ze trójka czy jakkolwiek to nazwą, nie kusi mnie w najmniejszym stopniu, wręcz wiem ze w ogóle nie mam ochoty tego odpalac, obejrze filmy by sprawdzić grafikę, ale więcej meczyc sie w tym świecie nie zamierzam.

Edit
Moldar teraz doczytałem twoje, no wlasnie o tym pisalem ze niektórzy jak ty beda w tym widziec wielka zalete gry. Tez tak mialem na poczatku ze gralem w to jak w film, ale po czasie to sie po prostu nie sprawdza w tej konkretnej grze, budowanie plotu? No sorry. W last of us tez lubilem te momenty gdzie gra zwalniala, moment z żyrafami byl wprost genialny, sęk w tym ze tam były momenty a tu cala gra sie tak ciągnie :>> dodatkowo w LoU mozna bylo ustawić poziom trudnosci i starcia z purchawami robily sie trudne, zaś w RDR nie ma takiego wyboru i glowne misje sa bardzo proste, a jedynie jak sobie można gre utrudnić to powtarzać misje na złote medale czy robic wyzwania a imo nie w tym rzecz.
Serio "Gra roku" której przez tyle czasu nie skonczyles i to nie przez brak czasu bo przeciez grasz w inne gry? Cos nie tak, nie?


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: wczoraj, o 19:51 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23676
gadu: 818467
Loco a mogłeś to wszystko poskładać w recke. Ja recke RDR2 miałem napisać po ograniu online, ale chyba już więcej w to grać online nie będę. Nie ciągnie mnie wcale, przez te odległości między misjami.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: wczoraj, o 21:39 
Avatar użytkownika
padołamacz

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3488
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
I co, wrzucić reckę RDR2 z oceną 6+ to by dopiero było, że chcemy zdobyć rozgłos na tanim skandalu :>>

Serio to nie chce mi się tego redagować i przegrupowywać, szczerze mówiąc nawet tego nie czytalem wiec pewnie są literówki itd, a także niedbała składnia, żeby to ot tak wrzucić jako reckę


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
New Topic Post Reply  [ Posty: 238 ]  Przejdź na stronę
 Poprzednia strona << 
1 ... 6, 7, 8, 9, 10

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

cron