PS2HARDCORE

Forum użytkowników PlayStation
Home Page FAQ Team Search
  Zarejestruj
Zaloguj 
Wątki bez odpowiedzi Aktywne wątki  

Usuń ciasteczka

Strefa czasowa: UTC + 1




New Topic Post Reply  [ Posty: 315 ]  Przejdź na stronę
 Poprzednia strona << 
1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13
 >> Następna strona 
 
Poprzedni | Następny 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 7 sie 2013, o 11:59 
Avatar użytkownika
Patapon

Dołączył(a): 14 paź 2005, o 18:52
Posty: 3245
Aha czyli to była kryzysowa panika w przypływie której mówiłeś, że albo schodzisz na easy albo w ogóle masz tą grę w dupie i oddajesz :>>


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 7 sie 2013, o 13:31 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23857
gadu: 818467
Loco chyba jesteś ostatnio przemęczony :-)
Takie emocjonalne wyroki strzelasz :D
Moment był jednym z trudniejszych, owszem, ale,że crapowaty powiedzieć nie mogę


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 7 sie 2013, o 15:26 
Avatar użytkownika
murderdoll

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3561
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Przemęczony też :>> życiem :>> ale bardziej chodzi o to że nie mając już takiej zajawki jak kiedyś gram rzadziej i po prostu skille mi spadły znacząco. Ewentualnie też szybciej się wkurwiam. Pewnie jedno i drugie.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 7 sie 2013, o 16:16 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:00
Posty: 9665
Lokalizacja: World
gadu: 1480025
loco napisał(a):
Przemęczony też :>> życiem :>> ale bardziej chodzi o to że nie mając już takiej zajawki jak kiedyś gram rzadziej i po prostu skille mi spadły znacząco. Ewentualnie też szybciej się wkurwiam. Pewnie jedno i drugie.


Coś w tym jest, ja też gram rzadziej, ostatnie 2 miechy to już całkowita padlina (fakt faktem, że w okresie wakacyjnym po prostu mi się nie chce). Ja jak przysiądę dłużej to po kilku h skill powoli wraca, to się ma po prostu we krwi :>> Wyjątek to Battlefield, tam skill wraca dopiero po tygodniu ostrego grania (mowa o trybie online) :>>


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 7 sie 2013, o 16:48 
Avatar użytkownika
Patapon

Dołączył(a): 14 paź 2005, o 18:52
Posty: 3245
Dlatego w takiej sytuacji nie ma sensu grać wyżej niż normal bo się człowiek tylko kompletnie bez potrzeby nawkurwia. Jak się gra od czasu do czasu to normal też potrafi sprawić pewne trudności i dać satysfakcję. A jak się człowiek wkręci to wtedy jedzie wyżej i trzepie platyny :>>


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 7 sie 2013, o 17:34 
Avatar użytkownika
murderdoll

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3561
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Na normalu czuję się jak lama, nawet jeżeli nią jestem :>>
Nie wytrzymałem do zmroku. Zajebisty śnieżny poziom gdzie typki szukają Elle w osadzie domków. Eliminowanie typów z maksymalnej przyczajki, łuk rządzi. Ważnie każdego kroku, ta gra robi to idealnie. Broń boże bez użycia nasłuchiwania bo to niszczy cały klimat. Zresztą nawet nie wiem jak się tego używa :>> Już za czasów Uncharted mówiłem że gdyby ND zrobiło klasyczną skradankę najlepiej w klimatach Tenchu to byłaby to moja giera życia (no druga, RE2 nic mi nie przebije).


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 7 sie 2013, o 18:05 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23857
gadu: 818467
Ja tam zawsze gram na normalu (tylko w Tekken na Ultra Hard :>> ), jak sama nazwa wskazuje - normal jest to poziom trudności na jakim grę powinno się przechodzić, z założenia twórców na normalu powinniśmy mieć rozgrywkę taką jaką zakładali. Pozostałe poziomu trudności na ogół są i tak wariantami normal. Jeśli gra jest ewidentnie za łatwa i chce mi się to przełączam na hard, ale to też tylko wtedy gdy zorientuję się w miarę szybko.

Co do łuku - to moja ulubiona broń w TLOU.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 7 sie 2013, o 18:40 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:00
Posty: 9665
Lokalizacja: World
gadu: 1480025
MechanicalGod napisał(a):
Co do łuku - to moja ulubiona broń w TLOU.


Łuk - moja ulubiona broń w: AC III, TR i TLOU :D


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 01:47 
Avatar użytkownika
murderdoll

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3561
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Co mogę powiedzieć. Skreślam to co powiedziałem o 8+. Cudowna gra. Parę "niedoróbek" nie może przekreślić jej geniuszu. Największym plusem jest dla mnie emocjonalność tej gry. To w jaki sposób ND ożywiło postacie zasługuje na najwyższe wyrazy uznania. Chyba jeszcze na tej generacji nie było mi dane tak się wczuć w charaktery. Heavy Rain nie dał rady. Porównywalnie może było w Heavenly Sword ale to też nie ta póła. Jeżeli tak by robili gry to mi tam niepotrzebna nowa generacja.

Genialna strzelanka, genialna skradanka. Upgrade broni taki jak lubię. Czyli kilka podstawowych giwer bez udziwnień (miotacz niepotrzebnie dali) i mody. Nie zupgradowałem wszystkich, nie wiem czy to jest możliwe w pierwszym podejściu. Mody przypominały mi trochę te z RE4. Odblokował się poziom hard+, a przetrwanie cały czas jest niedostępne. To chyba oznacza że można na najwyższym poziomie zagrać dopiero za trzecim razem. Bez sensu. Mam nadzieje że mody w jakiś sposób zostają. Jak nie to też dobrze. W ogóle miałem 24 godziny na liczniku, w opcjach 100% i znalezione przedmioty 100. Nie wiem czy to wszystkie, ale nie szukałem jakoś nie wiadomo jak. W Uncharted skarby były dużo lepiej poukrywane. Ale w końcu nie o to tu chodzi. Właściwie to jest idealnie pod tym względem.

Nie wiem czy jest to najładniejsza gra na PS3, chyba nie. Za to na pewno jej design urzeka. Świetne są te momenty kiedy akcja zwalnia, nasza para sobie idzie i wymienia uwagi. Kiedy można przyjrzeć się wizji zniszczenia. Szczegółowość i plastyczność scenerii mnie rozpierdoliła. genialny moment jak wyszły żyrafy. Staliśmy sobie oparci o barierkę i patrzeliśmy. Takie rzeczy bardzo rzadko zdarzają się w grach i świadczą o geniuszu ich twórców. Ja naprawdę nie potrzebuję lepszej grafy. Zima urzekająca. Do tego muzyka. Ten końcowy dialog i gra na emocjach. Mimika, oczy. W ogóle jak chodzi o zakończenie (pewnie i tak już wszyscy ograliście gierę ale zamknę to w spojler)

Spoiler: pokaż
Zakończenie jest dla mnie idealne. Ja postąpiłbym tak jak Joel. Każdy ma prawo do swojego życia jeżeli chce żyć. I nie ma nic do tego ratowanie ludzkości, świata czy kogokolwiek. Dla każdego własne życie jest całym światem. Nikt nie ma prawa orzekać w takich sprawach za kogoś, jakimikolwiek teoriami o "mniejszym źle". Nie wiadomo do końca co Elle zdecydowałaby, gdyby wiedziała że dalsze badania wiążą się z jej śmiercią. Być może wyraziłaby zgodę, być może nie. Ale Marlene zadecydowała za nią. Dobro większości? Jebać większość. Ratowanie ludzkości? Od czego? Od blichtru, próżności? Może osada brata Joela jest lepszym światem niż ten w którym żyjemy obecnie, zalewani przez potok komercyjnego gówna i ślepy pęd za pieniędzmi? Może potrzeba nowego porządku, gdzie ludzie nauczą się na nowo cenić pierwotne wartości jak zaufanie, walka o wspólne dobro i kontakt z realnym otoczeniem, przyrodą?
Oczywiście częściowo Joel postąpił tak z powodów egoistycznych. Zżył się ze swoją przybraną córką tak jak ja się z nią zżyłem. Jak wparowałem do szpitala to autentycznie zależało mi żeby ją ocalić. Na sali operacyjnej chirurg dostał kulkę w łeb, pielęgniareczki również, mimo że kuliły się na ziemi.
Elle przeczuwała co się może stać, wynika to ze sceny kiedy opowiada o swojej koleżance i o tym że ona też w pewnym sensie czeka na śmierć. Że żyje na kredyt. Nie rozumiem tylko czemu Joel ją okłamał. Osobę która tak bezgranicznie mu ufała. Zresztą w ostatnim ujęciu w oczach Elle widać, że wie że to kłamstwo. A może sobie dopowiadam.
A jeszcze odnośnie wykonania sceny, normalnie tak to było emocjonalnie skonstruowane, że prawie oko mi się spociło. Prostota tego zakończenia wbiła mnie w mój niewygodny fotel. Nie było żadnego odchodzenia w zachodzące słońce przy akompaniamencie jakiegoś typowego żarciku, albo sielankowego widoku na pijące kawkę towarzystwo. Zamiast tego była oszczędna w słowa, ale przebogata w emocje rozmowa, "zagrana" na najwyższym możliwym poziomie. To "ok" na koniec i ta muzyka zaraz po. Takie rzeczy pozostają w pamięci. Ja bym osobiście nie chciał drugiej części, powinno zostać tak jak jest.


Czy jest to najlepsza gra tej generacji? Dla mnie najlepszą pozostaje Hitman ale nie sposób porównać te gry. LoU jest tak inne od większości gier, co ja mówię od prawie wszystkich gier. Wyzwala najważniejsze uczucia, gra na emocjach. To nie jest durne strzelanie czy skakanie od czapy. Bardzo nieliczne gry w taki sposób prowokują do przemyśleń. Tak więc moje początkowe 8+ należy potraktować jako herezję. Uważam, że ta gra biorąc pod uwagę całokształt nie może dostać innej oceny niż 10.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 05:35 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23857
gadu: 818467
Hitmana, mimo, że strasznie mi się podobał grą gwneracji bym nie wybrał. Dla mnie gra wybitna musi mieć coś wiecej niz tylko fajny gameplayi. Musi mieć tez to co tak ładnie opisałeś w The Last of Us. Zdecydowanie takich gier jest zbyt mało.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 07:32 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:41
Posty: 12980
Lokalizacja: z zajebistego Szczecina
MechanicalGod napisał(a):
Hitmana, mimo, że strasznie mi się podobał grą gwneracji bym nie wybrał. Dla mnie gra wybitna musi mieć coś wiecej niz tylko fajny gameplayi. Musi mieć tez to co tak ładnie opisałeś w The Last of Us. Zdecydowanie takich gier jest zbyt mało.


Hitman to dla mnie miał :>> . Gdybym miał wybierać między Hitmanem, a TLOU też wybrałbym Hitmana.

ps. Po sondzie w necie widzę, że mi jako jednemu z nielicznych końcówka się nie podobała :>> . Strasznie mnie rozczarowała, bo pozbawiła mnie tego emocjonalnego pierdolnięcia, o którym pisał Loco. Dobrze wiedzieć, że w razie realnego kataklizmu są ludzie, którzy są zdolni do poświęceń hahaha . Oj biada nam, biada :smiech2: .


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 16:08 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:00
Posty: 9665
Lokalizacja: World
gadu: 1480025
Ludzkość nie zasługuje na zbyt długą egzystencję na tej planecie. Ja bym postąpił tak samo jak Joel.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 18:17 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:41
Posty: 12980
Lokalizacja: z zajebistego Szczecina
Neox napisał(a):
Ludzkość nie zasługuje na zbyt długą egzystencję na tej planecie. Ja bym postąpił tak samo jak Joel.


nie wiesz tego, tak samo jak ja nie wiem. Ludzki umysł jest tak zaprogramowany, że w pewnych krytycznych momentach działa nie na korzyść Twoją, ale ogółu. To podświadomość w takich sytuacjach podpowiada Ci co masz zrobić. I w większości przypadków robi to skutecznie :>> . Czymże jest miałkość jednostki w stosunku do perspektywy zbawienia gatunku. W prawdziwym życiu ta końcówka nie byłaby wcale pewna. Dla samej gry jest nijaka, bo moim zdaniem nie wnosi nic nowego. Głowni bohaterowie jak żyli tak żyją, a ludzkość i choroba? To tylko małoznaczące tło. Gdyby natomiast któremuś z głównych bohaterów coś się przydarzyło odcisnęło by to piętno na graczu, bo się z żył z bohaterami i wlazł w relację między nimi. Miałby doła i moment do refleksji, tak nie ma nad czym dumać i rozmyślać. Dlatego uważam, że wychodząc z założenia, że to tylko gra to skończyła się zajebistym happyendem. Wszyscy żyją, kolo ma przybraną córkę, brata, enklawę i oczami wyobraźni widzę sielankę z kapciami na nogach z wieczorkami przy kominku i upolowanym jeleniem. Jeżeli potrafi z tym żyć? Chuj z nim. Ludzkość? to tylko tło w kontekście całej gry. Spodziewałem się pierdolnięcia. Takiego jakim po trosze było samobójstwo czarnucha. Nie doczekałem się. Dostałem amerykański happyend. Wszyscy(bohaterowie) żyli długo i szczęśliwie. Paradoksalnie, pisałem to niejednokrotnie postąpiłbym inaczej, a paradoks polega na tym, że to ja w odróżnieniu od większość ludzi, z którymi na ten temat rozmawiałem tak naprawdę ludzkość ma w dupie. Jak by było naprawdę ? któż to wie. Jednak Joela nie popieram zupełnie. Uważam go za cienkiego w szelkach. Nie chciałbym aby taki pierd decydował o życiu moim i innych dla swoich "ojcowskich" popierdywań i prozaicznych instynktów. Łatwo to przenieść na inny grunt. Bardzo przyziemny i nie tak odległy. Okres wojny i ludzi, którzy sprzedają innych i wysyłają na śmierć w imię dobra swojego i swojej rodziny. Co zrobił by Joel? On już raz sprzedał świat dla ciepłych kapci i poczucia bycia tatą :>> . Co zrobiłbyś Ty? Też sprzedał wszystko dookoła, aby móc sobie "fajnie" żyć?. Ty i Twoja rodzina za życie innych ludzi?. Jak pokazała historia to działa w dwie strony. Są tacy co sprzedadzą drugiego i są tacy, którzy tego nie zrobią nie zależnie od ceny jaką musza zapłacić. Ci pierwsi uważają tych drugich za frajerów, Ci drudzy pierwszych za świnie. Nie wiem jak wy, ale ja wole mieć tych drugich przy sobie. Te przykłady niby inne, ale leżą bardzo blisko siebie :smiech2: .


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 18:32 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:00
Posty: 9665
Lokalizacja: World
gadu: 1480025
Ta gra nie ma happyendu. Nie ma lekarstwa na wirusa, czyli ludzie dalej będą ginąć, walczyć o jedzenie, zabijać się między sobą nawet nie będąc zarażonym.
Ludzkość? O czym my mówimy, jeden drugiemu jest wilkiem.... niszczymy wszystko co tylko można, nie zasługujemy na długi byt.
Sytuacja Joela jest inna, stracił najcenniejszy skarb jaki posiadał i to z winy człowieka! Brat żyje i ma się całkiem dobrze, wielu przyjaciół nie ma, na jego miejscu zrobiłbym to samo!


Ostatnio edytowano 8 sie 2013, o 18:35 przez Neox, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 18:32 
Avatar użytkownika
murderdoll

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3561
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Poświęciłbyś życie bliskiej osoby w imię dobra ludzkości? Ja raczej nie. Swoje może i tak, ale to dlatego że średnio je cenię. Uważam że każdy ma prawo do decydowania o sobie. Elle mogła równie dobrze powiedzieć "tak uśpijcie mnie i oby coś z tego wyszło", ale trzeba by ją wpierw spytać o zgodę. Ja nie mógłbym za nią zadecydować i to dlatego napisałem że postąpiłbym jak Joel, a nie dlatego że jest on mi bliski osobowością. Zresztą nie wiem czego od chłopa wymagasz. To od początku gry był samolubny gbur, jeszcze przed wybuchem pandemii. Nie wiem jakie były jego pobudki do takiej a nie innej decyzji pod koniec gry i ty też tego nie wiesz. Możemy założyć, że powodem był egocentryzm, bo to taki właśnie był gość. Przypomnij sobie sam początek gry.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 18:43 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:00
Posty: 9665
Lokalizacja: World
gadu: 1480025
Wy chyba nie oglądaliście filmiku na początku gry?? Dlaczego Joel taki jest? Miał na rękach ukochaną córkę, dotarł do kolesia (żołnierz) i prosi go o pomoc, mówi że jego córka ma chyba złamaną nogę i że nie są zarażeni, tamten rozmawia przez radio z kimś i mówi prosi o radę mówiąc, że jest tu kilku cywilów......dostaje jakiś rozkaz ale odpowiada... sir, tutaj jest mała dziewczynka... ponownie cisza i prawd. dostaje jakiś rozkaz.... mówi "ale..." cisza "tak, sir" i po prostu napierdala do nich z karabinu! Jak Joel może mieć inne nastawienie do ludzi????
Mijają lata Joel widzi do czego jest zdolny człowiek byle przetrwać, nic się nie liczy! O czym my mówimy!? Ellie podczas tej podróży uratowała mu życie a on jej, nie poświęciłbym jej.

Jeszcze odnośnie samej sceny końcowej:
Spoiler: pokaż
Wg. mnie Ellie słysząc odpowiedź Joela, że mówi prawdę, mimo wszystko domyślała się, że jednak ją okłamał. Zrozumiała że on ją po prostu pokochał jak własną córkę, którą mu brutalnie odebrano.

Joel chciał dać ludzkości lek, mówi to nawet bratu "daje Ci lek dla ludzkości a ty..." ale koniec końcem wydarzenia potoczyły się tak, że zmienił zdanie. Jeszcze jedno, nie było 100% pewności, że uda się stworzyć lek!


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 20:11 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23857
gadu: 818467
Mylisz się McG. To nie był hollywoodzki happy end. Hollywoodzki wyglądałby tak.
Spoiler: pokaż
Joel wparowałby do szpitala, wybił wszystkich w pień, na końcu wbił by z kopa na salę operacyjną... spojrzałby na Elie gotową do operacji, ona by kiwnęła potakująco głową. Joelowi wypadła by strzelba z rąk, padłby na kolana z niemym płaczem :>>
Później byśmy mieli kilka scen budujących niepewność, aparatura pokazałaby zgon Elie, zaczęłaby się reanimacja i w rezultacie Elie by przeżyła. Naukowcy by wynaleźli lek, a Joel w ciepłych kapciach by głaskał po główce Elie siedząc przy kominku hahaha


Imo nie ma sensu specjalnie rozczulać się nad fabuła TLoU. Ta gra jej prawie nie ma, a to co jest nie jest najwyższych lotów. W grze chodzi o postacie i świat w którym przyszło im żyć.
Spoiler: pokaż
Joel samotnie wychowywał córkę, wniosek - stracił żonę, potem dziecko. Najbliżsi zginęli. Całe otoczenie zamieniło się w strefę przetrwania. Pozostało mu zaadaptować się do sytuacji, albo śmierć. Moim zdaniem ciężko winić Joela za jego egoistyczne pobudki. Widać przez cała grę, że toczy się w nim walka - pomiędzy zimnym wyrachowanym rozsądkiem, a podejściem emocjonalnym, pomiędzy Joelem z przed epidemii i tym Joelem jakim się stał. Sytuacja nie sprzyjała wrażliwym ludziom pełnym ideałów. Tacy ludzie albo zamieniali się w Joelów, albo ginęli.
Naughtydog świetnie zagrało na naszych emocjach. Zimny i wyrachowany Joel nie wzbudzał symaptii, a jak zaczął reagować bardziej ludzko, emocjonalnie, od razu wsiąkamy w tą postać, by na końcu, gdy postępuje najbardziej emocjonalnie - czyli tak jak chcieliśmy by postępował - osądzamy go za egoistyczną decyzję.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 20:57 
Avatar użytkownika
murderdoll

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3561
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Wam chyba coś umknęło. Joel od początku taki był. Zanim się wszystko zaczęło. Sam początek gry. Brak podziękowania córce za prezent urodzinowy, treść kartki którą mu napisała. Brak pomocy wołającym ludziom przy drodze. No i nie można pominąć natychmiastowej decyzji o kulce w łeb szalonego sąsiada. Można powiedzieć, że chciał chronić córkę. Ale i tak do świętych nie należał.
Potem zmieniające się warunki wymogły na nim jeszcze głębszą przemianę w tym ciemnym kierunku, do którego był nazwijmy to predysponowany, a który był naczelną pewnie przyczyną tego, że po 20 latach wciąż tam był.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 21:27 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23857
gadu: 818467
Nie powiedziałbym, że na początku taki był. Przypominam, że do domu wrócił wiedząc co się święci. Zatrzymywanie samochodu podczas ucieczki byłoby meeeega głupotą. Jakoś nie odebrałem negatywnie sceny w której Joel nie wypowiada słów "dziękuje mysiu pysiu" :>>


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 21:55 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:00
Posty: 9665
Lokalizacja: World
gadu: 1480025
MechanicalGod napisał(a):
Nie powiedziałbym, że na początku taki był. Przypominam, że do domu wrócił wiedząc co się święci. Zatrzymywanie samochodu podczas ucieczki byłoby meeeega głupotą. Jakoś nie odebrałem negatywnie sceny w której Joel nie wypowiada słów "dziękuje mysiu pysiu" :>>


No i masz rację, nie był :)
Joel wrócił zjebany tuż przed północą, jak wchodził do domu to rozmawiał przez komórkę, musiała nie być to miła rozmowa, bo mówił do Tommy-ego "On jest kontrahentem! Nie mogę stracić tej pracy! Dobra, pogadamy o tym rano". Jak dostał prezent powiedział córce "Kochanie to miłe ale chyba się zaciął - to był żart oczywiście" :) Zaniósł ją później to pokoju i położył spać. Ja tu widzę ciężko tyrającego człowieka, który stara się zapewnić byt sobie i swojej córce (jego przygnębienie potęguje fakt, że wychowuje ją sam).
Umknęło mi coś czy w grze nie wyjaśniono co się stało z jego żoną?


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 8 sie 2013, o 23:10 
Avatar użytkownika
murderdoll

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3561
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Może macie rację. Musiałbym jeszcze raz odpalić początek. Faktycznie tam była jakaś akcja z tyrą i może tak mi się wgrało :>>

Z żoną chyba nic konkretnie nie jest powiedziane, zmarła/rozwód coś z tych dwóch ze wskazaniem na pierwsze :>>


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 9 sie 2013, o 14:04 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:41
Posty: 12980
Lokalizacja: z zajebistego Szczecina
Dla mnie ta gra skończyła się happy endem i nic tego nie zmini. Przyrównując tę grę do filmu The Road to tak jakby na końcu ojciec chłopka nie zginął. Jakżesz ten film byłby wtedy inny. Taki jest TLOU. Dla mnie końcówka bez wyrazu. Ciepłe kapcie przy kominku. Nie ma o czym dyskutować. Joel i Ellie żyli długo i szczęśliwie w enklawie. Gracze są zadowoleni. Amerykanie też :>>

Końcówka dająca do myślenia?:

Ellie Ginie w szpitalu, ze szczepionki nic nie wychodzi. Joel nie mogąc sobie z tym poradzić strzela sobie w łeb :>> . Końcówka szok, grę pamiętamy do końca życia.To dla mnie nie jest happyend :>> .


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 9 sie 2013, o 14:12 
Avatar użytkownika
murderdoll

Dołączył(a): 5 sie 2004, o 23:56
Posty: 3561
Lokalizacja: pyrlandia
gadu: 0
Pójdźmy dalej. Strzela sobie w łeb, ale trafia tak niefortunnie, że zostaje warzywem na wózku zdolnym do ruchu tylko oczami i zmaga się z myślami do końca 90letniego życia.

Nie zawsze wszyscy muszą zginąć w cierpieniach na darmo by gra/film/książka nie była do zapamiętania na długo i nie prowokowała do przemyśleń.


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 9 sie 2013, o 14:16 
Avatar użytkownika
Size Matters

Dołączył(a): 2 sie 2004, o 13:41
Posty: 12980
Lokalizacja: z zajebistego Szczecina
loco napisał(a):
Pójdźmy dalej. Strzela sobie w łeb, ale trafia tak niefortunnie, że zostaje warzywem na wózku zdolnym do ruchu tylko oczami i zmaga się z myślami do końca 90letniego życia


to już komiczna tragikomedia by była, nie dramat. Trzeba znać umiar :>> .

loco napisał(a):
Nie zawsze wszyscy muszą zginąć w cierpieniach na darmo by gra/film/książka nie była do zapamiętania na długo i nie prowokowała do przemyśleń.


oj nie zawsze, u Ellie mogłoby dojść w końcu do ekspansji mutagenu, który zarażałby ją latami w bardzo powolnym procesie. Podstępnie, nieświadomie zaraziła by całą enklawę, Joel spadł z traktora niefortunnie miażdżąc sobie jądra i do końca życia piejąc sopranem ściągał na siebie zgraje grzybów. Ostatecznie upierdoliłby sobie jęzor i wypalając gnijące krocze :>> . Pogrążony w kalectwie, wegetował w brudzie wśród robactwa w rozpadającej się chacie i całej zainfekowanej enklawie wraz ze zmutowana niezdolną do życia Ellie oczekując na niechętnie nadchodzącą, ale jakże upragniona śmierć :>> . Zresztą ta alternatywna i jednocześnie jakże radosna końcówka jest jeszcze niewykluczona hahaha


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
PostNapisane: 10 sie 2013, o 18:01 
Avatar użytkownika
CHAMPION

Dołączył(a): 31 lip 2004, o 19:41
Posty: 23857
gadu: 818467
Rozpocząłem przechodzenie gry na poziomie "Przetrwanie" - to jest najtrudniejszy poziom? Nie widzę różnicy z Normalem...


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  
Szukaj:
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
New Topic Post Reply  [ Posty: 315 ]  Przejdź na stronę
 Poprzednia strona << 
1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13
 >> Następna strona 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

cron